Przedsiębiorcy się skarżą: banki nie wspierają, tylko pogłębiają problemy!

Finansowanie działalności przy pomocy kredytów bankowych stało się trudniejsze w warunkach spowolnienia gospodarczego. Zdaniem wielu przedsiębiorców obecne działania banków niejednokrotnie przyczyniają się do pogorszenia sytuacji firm, w niektórych sytuacjach stając się wręcz gwoździem do trumny.

- Współpraca z instytucjami finansowymi powinna opierać się na zaufaniu zdobywanym w trakcie wieloletniej współpracy lub popartym odpowiednimi wynikami. Powinna dawać poczucie bezpieczeństwa, a nie zagrożenia - mówi Edward Zaremba, prezes spółki Romos.

Zdaniem wielu przedsiębiorców w kryzysowych sytuacjach banki zamiast być wsparciem dla firm, stają się dodatkowym obciążeniem, pogarszając jeszcze sytuację finansową zagrożonej problemami firmy.

- W trudnej sytuacji banki często podnoszą marże na kredytach, powodując znaczny wzrost kosztów finansowych, a w skrajnych przypadkach wymawiają kredyt, co w konsekwencji może doprowadzić (i często tak jest) przedsiębiorstwo do upadłości - Robert Sznabel, prezes Tesko Steel.

Część firm nie narzeka na współpracę z bankami, uważając ich aktualne działania i ofertę za odpowiadające sytuacji na rynku.

- Dochodziło czasem do sytuacji problemowych, ale udawało się zawsze znaleźć wyjście z sytuacji satysfakcjonujące obie strony. Nasza firma ma solidne podstawy finansowe, co czyni nas atrakcyjnym partnerem dla każdego banku - uważa Włodzimierz Borusiak, prezes firmy RBB-Stal.

Więcej jest jednak głosów wskazujących, że tylko bardzo dobre wyniki finansowe firmy umożliwiają współpracę z bankami. Kiedy wyniki się pogarszają, pozyskiwanie środków staje się trudniejsze i droższe.

- W tej sytuacji działania banków zmieniają się w przysłowiowy gwóźdź do trumny. To głównie banki przyczyniły się przecież do powstania kryzysu w 2008 roku, a zaraz potem realizowały rekordowe zyski - dodaje Edward Zaremba.

Robert Sznabel uważa, że generalnie bank to taka instytucja, która "rozkłada parasol jak świeci słońce, a w momencie kiedy zaczyna padać deszcz parasol zamyka". - Jeśli dodatkowo przedsiębiorstwo źle przygotuje się na tego typu kryzysową sytuację może, w przypadku dużych linii kredytowych, nie przetrwać. Dobrym przykładem jest tutaj choćby Polimex-Mostostal Warszawa, który właśnie w trudniejszej sytuacji, mimo że oddalił widmo upadłości, to poprzez działania poszczególnych banków, stracił płynność finansową i wiarygodność na rynku - mówi Robert Sznabel.

 

Autor: Piotr Myszor, wnp.pl


Na naszej witrynie stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".